Jako matki karmiące swoje niemowlęta piersią często zadawałyśmy sobie pytanie, czy "wypada" karmić dziecko w miejscach publicznych? Co zrobić, gdy jesteśmy w parku, centrum handlowym, czy nawet na placu zabaw i nie mamy możliwości całkowitego odosobnienia, by przystawić maleństwo? Oczywiście, płacz głodnego dziecka sprawiał, że nie zważając na okoliczności, starając się osłonić pieluszką, podawało się dziecku pierś. Ale pewien dyskomfort zawsze pozostawał.
Szukając rozwiązania natrafiłyśmy na zdjęcia sukienek dla karmiących na stronie Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią, które zainspirowały nas do stworzenia własnej kolekcji odzieży dla matek karmiących, dostępnej dla kobiet z całej Polski, przez pośrednictwo internetu.
Ktoś może zadać pytanie: Dobrze, ale po co to komu? Przecież przez tyle lat kobiety karmiły dzieci naturalnie i nie było potrzeby kupowania specjalnej odzieży.
Trzeba zauważyć, że zmieniły się czasy. Młode kobiety - młode matki - chcą być dyspozycyjne, aktywne, nie chcą rezygnować z możliwości, jakie daje im współczesny świat. Nie siedzą w zaciszu domowym, lecz wychodzą do ludzi. Miejsca publiczne często są przystosowane do potrzeb matek z dziećmi, powstają specjalne pokoje, gdzie matka może przewinąć niemowlę, czy place zabaw, gdzie może zostać przedszkolak. Ponadto w związku z propagowanym stylem odżywiania niemowląt, wiele kobiet decyduje się karmić swoje dzieci piersią na żądanie, zatem nie można do końca przewidzieć, w którym momencie dziecko zacznie domagać się jedzenia.
W przypadku karmienia w tradycyjnym ubraniu, mamy do czynienia z dwoma sytuacjami. Albo ubieramy koszulę rozpinaną na guziki, a wtedy możemy czuć się skrępowane tym, że obcy ludzie przypadkowo zobaczą nasz biust i bieliznę. Albo zakładamy luźną bluzeczkę, którą można podnieść do góry, ale wtedy krępujące może być pokazywanie brzuszka po ciąży i pleców.
W naszych ubraniach już nie epatujemy odkrytym biustem, już nie ma problemu odkrytych pleców i zawianych nerek, a osoby niezorientowane mogą nawet nie zauważyć, że karmimy dzidziusia.
|